Świńskie wersety – PigOut napisał książkę

Antypatycznie ocenia Lipiec 31, 2017 13 komentarzy

Z książkami blogerów jest u mnie, tak jak z nazwiskami bogów świata medialnego. Nie znam, nie czytam, nie oglądam. W moim przekonaniu narobiły sobie złej sławy. Niestety, mówiąc książka blogera, myślę Kominek, JasonHunt bądź Tomek Tomczyk. Jakby go nie nazwać, dobrze nie jest. Dodatkowo, gdy jakieś wydawnictwo śle mi wiadomość z prośbą recenzji, mam w głowie ostatnie traumatyczne przeżycia z książką, której recenzji nie opublikowałam, bo odpadłam po kilku stronach. Ale, ale PigOut to nie bloger pokroju kominka, a skoro hajsów na nowe książki wydawać nie trzeba, to chętnie przyjmę jeden egzemplarz. Poza tym lubię gościa.

Dziel się :

Polskie świry – najdziwniejsze wiadomości z OLX i MaxModels

Lifestyle Lipiec 27, 2017 38 komentarzy

To, że świry w sieci panują, to wiemy. Fetyszyści, zboczeńcy, komplemenciarze, alfonsi i „fotografowie”. Takie dziwadła spotykam na portalach ogłoszeniowych. Człowiek normalnie i legalnie chce sprzedać ciuch, a tu od razu propozycje wyjazdu, seksu, romansu, a nawet ślubu. Chcąc umówić się na sesje, nie spotkasz się z nikim lepszym. Fejkowy agent z Dubaju, fotografka z Rosji i mnóstwo właścicieli czatów i czacików, którzy każdą dziewczynę traktują jak towar zarobkowy. Oto moja własna mini galeria polskich świrów. 

Dziel się :

Minimalizm – fabryka maksymalnych pieniędzy

Lifestyle Lipiec 24, 2017 31 komentarzy

Hipsterski sposób życia sam w sobie stał się mainstreamem. Zdrowe bieganie dało pożywkę tysiącom sponsorów na promowanie się na powiększającej się liczbie maratonów, półmaratonów, biegów. Cała Polska jakby wyrwana ze snu odkryła sport, który uprawiany jest od x lat. Na zdrowym trybie życia skorzystały promocje w Lidlu i Biedronce, agencje reklamowe, trenerki i fitnesski, instagram, a nawet słoiki! Przecież nudnym było już jedzenie owsianki w misce. Trzeba było, to wszystko przenieść do słoika z rączką lub bez. Podobnie z ideą slow life i slow food,  którą zwietrzyły blogerki, coache, motywatorzy i inne stwory. Nieodmienna przyszłość czekała też bieluśki jak śnieg minimalizm. Dziś bieluśkie są jedynie okładki książek i kolor minimalistyczny mebli.

Reguły minimalizmu?

Jedni myśląc minimalizm, mają przed sobą charakterystyczne książki, typu „Sztuka prostoty”, „Sztuka minimalizmu”, „Minimalizm daje radość” i dla odmiany „Pożegnanie z nadmiarem”. Wszystkie w kolorach bieli, szarości, beżu i błękitu, aby dla pewności minimalizm kojarzył się nam z czystością. Żadnych ostentacyjnych fioletów, żółci, pomarańczy. Nie wprowadzamy ludzi w błąd, minimalizm ma być biały, na co komu kolory. Na okładce obowiązkowo charakterystyczna czcionka i pusta przestrzeń. Może się tam znaleźć jeden przedmiot. Jakiś kwiat, bo ostatnio minimalizm modnie jest łączyć z botaniką. Ewentualnie drewniana misa, bo rzeczy z drewna są obowiązkowe na minimalistycznym Instagramie. Przepis na księgę minimalizmu jest. Do tego dodamy garść porad powtarzających się w każdej z nich. Zmienimy szyk zdań, to nikt się nie pozna. Nie można tylko zapomnieć o sformułowaniach typu „Odrzuć wszystko, co zbędne”, ” Nie znajdziesz piękna w nadmiarze”, „Umiar i równowaga”. Ogólnie to, co ma sprawić, by ludzie wyrzucali połowę swojego domu i kupowali coraz więcej książek o tematyce minimalizmu.

Tutaj nie rozumiem większości wyznawczyń tego modnego trybu życia, w tym przodujących blogerek. Ogólnie nadmiar jest zły, a we wszystkim trzeba zachować umiar. Jeśli jednak chodzi o wszystkie te śmieszne książki, ta zasada nie działa. Jak jeden mąż większość minimalistek oburza się, gdy mowa jest o pozbyciu się książek. Wszystko im wadzi tylko nie książki o minimalizmie, samorozwoju, pseudopsychologii i ogólnej motywacji. No bo jak bez tego? Gdzie szukałyby tych mądrych rad, jak się inaczej motywować, jak inaczej zrozumieć życie. Chata pusta, ale biblioteczki nie ruszą. Co tam rady o pakowaniu się w jedną walizkę, o tym, że wszystko powinno krążyć, że nie powinniśmy przywiązywać się do rzeczy. Nie i już. Nie to, że się naśmiewam z samej idei, bo sama jestem jej „wyznawczynią od sporego czasu”. Z tym że ja wszystkie przeczytane książki oddaje, wymieniam lub sprzedaje. Zgodnie z filozofią idei, nie przywiązuje się i puszczam w obieg. Większość wyznających minimalizm jest jak wyznający chrześcijaństwo. Wyznawać to wyznają, ale na swoich zasadach.

Autorytety

Jakież my tu mamy w minimalizmie autorytety. Oczywiście Simplicite, Droga do minimalizmu, Simply good life, Prosty blog, a nawet Andrzej Tucholski i jego poradnik dla początkujących minimalistów. Same mądre głowy tego świata. Warto zapytać zaawansowanych wyznawców czy znają też takie nazwiska jak Robert Moris, Robert Duran, Carl Andree, John Bart bądź Tomasz Sikorski. Jestem niezwykle ciekawa wypowiedzi, dodatkowo polecam zajrzeć do prac Roberta Morisa, Carla i wielu innych artystów działających w tej sztuce od XX w. Ta sztuka i esej Bartha da wam znacznie więcej niż wyniki z pierwszej strony wujka G. Ale jak już znajdziemy te mądre strony, to warto zaprawdzić jaką filozofię nam zapodają. Ze strony Ekominimalizm dowiedziałam się, że życie jest jak nurt rzeki, że warto wyrzucić stare gazety i magazyny, a wyrzucenie skarpet bez pary przyniesie mi ulgę. Zaś by zostać minimalistą trzeba zapytać siebie, kim się jest i czy jest się szczęśliwym. Dalej to już z górki. Na stronie Droga do minimalizmu znajdziemy oczywiście recenzję wcześniej wspomnianych książek, 12 sposobów na śniadanie, dzień z życia dziennikarza, kolejne lektury, nauka pisania, fomo, powiew wiosny i traktat o odkładaniu rzeczy na później. Sama esencja minimalizmu, czyż nie? Najlepszy jednak okazał się blog Simplicite. Pierwsze kilka postów to: Inwestycja w nieruchomości, bycie zawodowym ukośnikiem, 7 rad babci, szafa minimalistki, pomaganie i myśl głęboka jak kałuża, czyli – Minimalizm to upraszczanie sobie życia. To tyle w kwestii autorytetów, bo do Tucholskiego nie miałam siły już zaglądać.

89 zł i styl

Myśląc, że w odmętach minimalistycznych sieci nic mnie nie zdziwi, jak zwykle zaryłam zębami o beton w postaci kursu prostego życia. Za całe 89 zł możemy odmienić swoje życie za sprawą internetowych warsztatów. Jak napisali organizatorzy: określimy swoje cele, nauczymy się oszczędzać, począwszy od wydania 89 zł na warsztaty. Poprawimy relacje z rodziną, siedząc przy komputerze 9 tygodni, wyeliminujemy złe myśli, uporządkujemy inne myśli, przestaniemy zaprzątać głowę niepotrzebnymi rzeczami i zaczniemy się skupiać na rzeczach ważnych. A to wszystko za jedyne 89 zł. Żal nie skorzystać. Strona kursu ma ponad 15 tys. polubień, czyli cebulki korzystają i mają się dobrze.

Nie zapominajmy jednak o stylu. Czego? Przede wszystkim naszego wnętrza. Nasz dom powinien być połączeniem drewna, bieli i roślin. Dokładnie jak wszystkie domy robione na jedno kopyto, które widzimy na instagramie. Obowiązkowo styl skandynawski, kwadratowe umywalki, wanny w podłodze, antresole, bujane fotele. Jak mówi jedna z designerskich stron – naturalny dąb połączony z bielą metalu. W ogóle stal chyba jest modna w minimalizmie, bo strona Mysteel ma same minimalistyczne meble stalowe. Janusze biznesu pojawili się w porę. Bo modny minimalizm wcale nie oznacza skromnego, duchowego życia. Oznacza tyle, że musisz wyrzucić swoje stare, kolorowe rzeczy i kupić nowe białe bądź drewniane. Wtedy możesz nazywać siebie minimalistą. Nie zapomnij o drewnianym talerzu i ceramicznym kubku. Ba! Nie zapomnij też o modnych książkach w tematyce skóry, naturalnych kosmetyków i zjawiska, którego do tej pory nie rozumiem, czyli capsule wardrobe. Możemy to zwalić na kolejny defekt mojej antykobiecości, ale ni cholery nie czaję tej czynności. Głównie chodzi o to, że układasz swoje rzeczy w różne stylizacje, robisz im ładne zdjęcia i cieszysz się minimalizmem. Chyba jakoś tak. Jeśli chodzi o styl, to mamy również minimalistyczne kosmetyczki, minimalistyczny ogród, minimalistyczne tatuaże i tapety.

Okazuje się, że mamy bardzo dużo rzeczy, jak na minimalistyczne życie. Chcemy, by wszystko było tak modne, że zapominamy o wiodącej idei. Co więcej, Janusze biznesu maksymalnie zarabiają na naszym minimalizmie. Pierwsze co polecam, porządkując szafy, to wyrzucić te brednie i po prostu żyć skromnie w swoich ścianach.

 

Dziel się :

Kelner! Polacy w restauracji

Lifestyle Lipiec 19, 2017 45 komentarzy

Gwizdanie, prychanie, chrząkanie i siorbanie. Śmichy, chichy i głośne rozmawianie. Duże wymagania, niewielka chęć zapłaty i jeszcze mniejsze napiwki. Czasem adidasy, czasem selfie, a zdarzą się i dresy. W polskich restauracjach i knajpach możemy zaobserwować cały wachlarz polskich zachowań. Od A do samego Z.

Dziel się :

Moje piersi to nie Twoja rozrywka!

Lifestyle Lipiec 7, 2017 53 komentarze

„Ale fajny tyłek”, „Umówisz się ze mną?”, „Ale dupa”, „Brałbym”. Ile razy zdarzyło się wam na ulicy słyszeć właśnie takie epitety pod swoim adresem? Ile razy wgapiano się w wasze części ciała i głośno je komentowano? Ile razy to wy byłyście zawstydzone i skrępowane, nie wiedząc gdzie podziać wzrok? Mnie takie sytuacje zdarzały się często i ani razu nie potraktowałam ich jako komplement. Dlaczego? Bo nie jestem dekoracją, a zaczepki nie są komplementami. 

Dziel się :