„Mężczyźni powinni być odważni i silni. Silny i milczący typ. Nie mogą być słabi. Nie mogą czuć samotności, bólu i strachu. Nie czują smutku, depresji i przerażenia.

Nie czują? Oczywiście, że czujemy. Jesteśmy ludźmi. „

Świat wymaga od nich, by nic nie czuli. Czy nie są uczeni od najwcześniejszych chwil by nie czuć? Nie płakać. Nie pokazywać swoich ułomności, porażek i strachu? Przez długie lata budujemy ludzi znieczulonych na dotyk, miłość, wrażliwość i ból. Takich, którzy nie okazują tego, co naprawdę w nich siedzi. Na każdym kroku upominamy, by nie byli słabi. Kreujemy ich obraz jako silnych, niezależnych od nikogo ludzi bez uczuć.

W mediach widzimy zimnych sku**nów, którzy nie wahają się przed niczym. Ba! Nie boją się żadnych decyzji, nie mają wątpliwości, nie znają słabości. Budują mięśnie i pozycje, zamiast budować emocje i życie uczuciowe. Rodzice od momentu narodzin zabraniają im płaczu, smutku, mazgajstwa. Ile razy słyszeli „nie płacz jak baba”, „faceci nie płaczą”, „bądź silny”, „bądź twardy jesteś mężczyzną”. Ile razy słyszeli to Wasi mężowie, mężczyźni, synowie, bracia, kuzyni i koledzy? Jak często otwierając się i okazując odrobinę uczucia dostali po tyłku, zostali stłamszeni i wyśmiani?

Coraz częściej słyszymy o depresjach i samobójstwach młodych i tych starszych mężczyzn. Wielu aktorów i celebrytów zmaga się z tymi chorobami. Wielu z nich popełnia samobójstwa. Przykładów mamy na pęczki. Robin Williams, Heath Ledger, Lee Thompson Young, czy Cory Monteith. 74% samobójstw jest popełnianych właśnie przez mężczyzn. W kampaniach możecie zobaczyć powody, dla których mężczyźni nie mówią o tym, co czują. Nauczono ich, by sobie z tym radzić, nie chcą wyjść na słabych, nie chcą przyznać, że potrzebują pomocy. Dla mnie najgorszy i najsmutniejszy powód – są zbyt zawstydzeni.

Jak mężczyźni mogą przezwyciężyć tak poważną chorobę, jaką jest depresja, jak nikt nie nauczył ich jak zmagać się z bólem, jak go okazywać, dawać mu ujście. Nikt nie uczy ich jak radzić sobie z utratą pracy, utratą ukochanych, bliskich, jak radzić sobie ze strachem i bólem, który odczuwają. Nie umiemy uczyć ich jak radzić sobie z brakiem samoakceptacji i niską samooceną.  Nawet kiedy nie widzą już wyjścia, nadal wymaga się od nich zaradności, utrzymania rodzin i bycia jej głową. Wymaga się od nich siły, nawet kiedy nie mają jej w sobie. Bo jak mężczyzna może sobie nie radzić? Skoro sobie nie radzi, coś na pewno jest z nim nie tak. Z jego męskością coś jest nie tak.

Sama w swoim życiu otaczam się mężczyznami, którzy nie potrafią okazywać uczuć. Nikt ich tego nie nauczył i każdy z nas wie, jakie może być ciężkie otwieranie człowieka, który boi się swoich emocji, nie potrafi ich okazać, mówić o nich i odczuwać.  Tak wiele pięknych związków rozpada się właśnie przez to. Ogrom relacji kończy się nie z powodu braku uczuć, a z nieumiejętności ich okazania. Widać, że wiele żyć kończy się przez to jeszcze częściej. Patrząc na te kampanie, dopiero zauważam jak ogromny to problem. Każda z nich pokazuje mężczyzn, prawdziwych mężczyzn. Takich, którzy odczuwają, którzy płaczą nawet codziennie, takich, którzy sobie nie radzą i mają na tyle jaj, by płakać i mówić o tym, kiedy jest im źle i z czym sobie nie radzą.

Bo męskość opiera się na uczuciach, nie na ich braku. To od teraźniejszych i tych przyszłych rodziców zależy, jacy będą kiedyś mężczyźni. Czy będą szczęśliwi, czy będą umierać nie mogąc poradzić sobie z samym sobą. Coraz częściej powstają takie kampanie i coraz częściej w mediach widzimy inny typ mężczyzny. Typ odczuwający. Młodzi rodzice też zmieniają podejście. Przynajmniej dzieje się tak wśród moich bliskich. Dają się wypłakać swojemu dziecku niezależnie od płci. Pozwalają mu na smutek, ból i cierpienie. To jest właśnie piękne. Wychowywać swoich synów na dobrych, współczujących i umiejących okazywać uczucia ludzi. Nie ma nic gorszego niż ojciec, który nie okazuje uczuć swojemu dziecku i partner, który nie potrafi okazać ich swojej połówce.

 

 

Dziel się :