Chciałoby się powiedzieć jak jeden dzień i po prawdzie tak właśnie było. Czekając właśnie na ostatnie zajęcia na Uniwersytecie, przypominam sobie moje pierwsze chwile w Toruniu. Rodzice odjechali, a ja usiadłam w mojej nowej kawalerce i myślałam o tych pięciu latach, które jeszcze przede mną, Zastanawiałam się, jak przetrwam tutaj sama, bez znajomych, rodziny, w nowym mieście. 5 lat było dla mnie czasem niewyobrażalnie długim. Dziś, gdy mija szósty rok mojego pobytu tutaj, nie mogę uwierzyć, że studencki czas minął tak szybko.

Plany a rzeczywistość

Gdy szłam na studia, wyobrażałam sobie moje życie po ich ukończeniu. Byłam pewna, że pracować będę w służbie więziennej lub poprawczaku, zgodnie z moim wyidealizowanym obrazem studiów. Byłam przekonana, że będę dojrzałym, ogarniętym życiowo obywatelem ze swoim mieszkaniem i stałą pensją. Jak to wygląda w rzeczywistości? Kończę Dziennikarstwo, mam swoją małą firmę, nie mam zaś swojego M2, a do dojrzałej obywatelki brakuje mi wiele. Liczyłam na niezwykle fascynujące życie, gdzie będę robić jedynie to, co kocham i stronić od tego, czego robić nie chce. Spełnieniem tego planu miała być działalność własna, ale i tutaj szybko się okazało, że poza robieniem tego co lubię, muszę użerać się z ludźmi, których lubię nie za bardzo, państwo mnie okrada, a na własne mieszkanie uzbieram koło pięćdziesiątki, jak dobrze pójdzie. Stałam się też bardziej zblazowana, mniej aktywna obywatelsko, mniej ufna i wielu kwestiach zaczęłam przypominać moich rodziców.

Co się jeszcze zmieniło? Raczej niewiele. Idealizm się trochę poobijał i tego żal mi najbardziej. Wiecie, idąc na studia, miałam 19 lat, chciałam zbawiać świat i liczyłam, że świat sam chce być zbawiony. Po 4 latach pedagogiki już wiedziałam, że szans w zawodzie raczej brak, resocjalizacja to jedna wielka fatamorgana, a świat wcale nie chce być zbawiony, bo dobrze mu tak jak jest. Podobne nadzieje miałam, idąc na magisterkę z Dziennikarstwa. Od dzieciaka kochałam pisarstwo, społeczeństwo i fotografie, byłam więc pewna, że właśnie tam się odnajdę. Okazało się, że grono przyszłych dziennikarzy to w większości grono zamkniętych snobów, których ulubionym zajęciem jest obgadywanie siebie nawzajem. Po studiach liczyłam na ciepłą posadę w malutkiej redakcji, rozmowy z obywatelami z notatnikiem w ręku, przedsięwzięcia niczym ze Spotlight i poruszające polaków reportaże. Kończąc studia, wiem niewiele więcej niż wcześniej. Nikt nie nauczył mnie pisać lepiej, praktycznych zajęć było tyle, co nic, a mój idealizm kolejny raz poległ w gruzach.

Światełko w tunelu

Żeby nie było tak ponuro, trzeba doszukać się też pozytywów. Największym z nich są ludzie, których poznałam w trakcie. To oni najbardziej mnie rozwinęli i zmienili na lepsze. Z rozpieszczonego bachora, który zawsze chce stawiać na swoim, zeszłam na ziemię i zaczęłam bardziej liczyć się z ludźmi. Doznałam też olśnienia, że moje zdanie nie zawsze jest prawidłowe, a na pewno nie jest najważniejsze. Nawet jeśli mój idealizm ucierpiał, zyskała odpowiedzialność za siebie i swoje czyny. Napotkani ludzie nauczyli mnie cierpliwości, różnorodności charakterów, oddania i lojalności. Z imprezowego pierwszoroczniaka stałam się po prostu kobietą, pragnącą stabilizacji, rozwoju i odkrywania świata po swojemu.

Większych sukcesów być nie było, ale jestem dumna z kilku rzeczy. Przede wszystkim z firmy, którą stawiałam małymi kroczkami bez żadnego przygotowania. Mając lat 19, nigdy nie myślałam o własnej działalności, bo wydawało mi się to niemożliwe do osiągnięcia. Rzuciłam palenie, w większej części alkohol i imprezy, i w końcu pojęłam, że nie jest mi to potrzebne do życia. W końcu nauczyłam się pływać, wzięłam udział w kilku ciekawych przedsięwzięciach i na nowo pokochałam całkiem literaturę. W międzyczasie urodziła się w rodzinie osóbka, która odmieniła moje życie i wniosła do niego uczucia, o których istnieniu nie miałam pojęcia.

A co dalej? Oby nieskończenie długa dorosłość która, nawet jeśli zdaje się nie mieć nic do zaoferowania, będzie piękna. Świat który, nawet jeśli nie stoi przede mną otworem i nie zawsze jest tak dobry i idealny jakbym chciała, jest wart poznania. Zaś ludzie, którzy zdawali się być niepotrzebni do życia, dziś są jego ważną częścią. Studenckie życie było piękne, ale te, które czeka za rogiem, będzie jeszcze piękniejsze.

 

Dziel się :