Czyż nie? Potrafimy bezgraniczną miłością obdarzyć wielu ludzi, poświęcać się dla ich dobra, zakochiwać się, wspierać, troszczyć się o nich. A o siebie samych? Potrafiąc wszystko wybaczyć innym, sobie wciąż wypominamy stracone szanse. Kiedy powiedziałeś sobie, że jesteś dobrym człowiekiem, że jesteś ładna, że pięknie wyglądasz, że dasz radę, że jesteś świetnym pracownikiem, mamą, ojcem lub partnerem. Czy lubisz spędzać ze sobą czas? Kiedy z ręką na serce powiedziałaś sobie samej, że siebie kochasz?

Organizm

Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego siebie traktujemy gorzej niż innych. Czemu patrząc w lustro, nie widzimy w sobie tego, co widzimy w ukochanych osobach. Dlaczego jesteśmy tak spragnieni komplementów od innych, a sami sobie ich nie prawimy. Czy to przez narzuconą skromność? Czy faktycznie nie podobamy się sobie. Jak wytłumaczyć to, że o zaletach i wyglądzie innych możemy rozmawiać godzinami, ale gdy ktoś zapyta, czy my jesteśmy piękne, co nam się w sobie podoba, co uważamy za idealne, milczymy. Inne kobiety mają piękne nogi, brzuchy, pośladki, włosy, a my? Kiedy przychodzi docenić nasze ciało, które pracuje na nas od tak wielu lat, pozwala nam cieszyć się światem, być tutaj, chodzić, biegać, oddychać, nie doceniamy go. Nie komplementujemy ciała, które robi dla nas więcej niż każdy napotkany człowiek. Przecież gdyby nie ciało, które niszczymy, zaśmiecamy i oczerniamy, nie byłoby nas tutaj. Organizm każdego człowieka jest cudem, bo jak inaczej nazwać to, że wszystkie kości, mięśnie, tkanki działają ze sobą i trzymają się kupy. Mimo tak ogromnej pracy, którą dla nas wykonuje, nadal go nie lubimy.

Proponuje stanąć przed lustrem i podziękować za to, co to ciało robi dla Ciebie. Za te brzydkie nogi, dzięki którym możesz zwiedzać, wspinać się, tańczyć i uprawiać sport. Za zbyt małe oczy, dzięki którym oglądasz świat, za zbyt duży nos, który sprawia, że możesz oddychać. Za zbyt wąskie usta, które pozwalają Ci jeść, całować się i śmiać. Za brzydki brzuch, który spełnia miliony funkcji jak każda inna, brzydka według Ciebie część Twojego ciała. Pomyśl ile ciało, którego nie kochasz, robi dla Ciebie, ile się poświęca, ile daje z siebie, jak bardzo Ci pomaga. Jest z Tobą od urodzenia, znosi Twoje nieprzespane noce, wypity alkohol, dym, który wpuszczasz do jego płuc, niezdrowe jedzenie i ogrom przykrych słów. Który człowiek wytrzymałby takie traktowanie? Czy naprawdę uważasz, że nie zasługuje na, choć odrobinę wsparcie i miłego słowa?

Ty vs. inni

Ten artykuł postanowiłam napisać z myślą o najbliższych mi osobach, które częściej nienawidzą siebie, niż kochają. Mnie kochającej je nad wszystko, niezwykle ciężko jest słuchać tych słów. Czasem chciałabym, by spojrzały na siebie moimi oczami i zobaczyły to, co ja widzę. Ostatnio moja rodzicielka powiedziała mi, że lubiłaby siebie, gdyby miała jakieś osiągnięcia, talenty i pasje. Nie zauważa tych osiągnięć, które widzę ja. Tego, że wychowała dwie zdrowe, piękne kobiety, pracując od 16 roku życia. Tego, że sama jest piękną kobietą i dobrą, inteligentną osobą. Tego, że razem z tatą w młodym wieku zapracowali na własne mieszkanie i byli samodzielni, podczas gdy ja jestem jeszcze na ich utrzymaniu. Nie widzi tego, że dzięki niej i jej umiejętności pisania, ja dziś też piszę. To po niej odziedziczyłam miłość do książek i chęć pomocy innym. Nie zauważa tego, że dzięki jej walce o mnie i temu, że się nie poddała, skończyłam nie tylko gimnazjum, ale za rok będę magistrem. Nie zauważa małych osiągnięć, które zbudowały życia innych. Na zdrowy rozsądek, gdyby nie ona, mnie by tu nie było. Gdyby nie jej walka, nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz.

Każdy z nas odwala codziennie dobrą robotę, ratuje komuś życie na tysiące różnych sposobów, zmienia innych, naprowadza na właściwe ścieżki, pomaga swoim istnieniem. Pamiętam, jak na zajęciach pedagogiki jedna z wykładowców zapytała, czy czujemy się dla kogoś autorytetem. Tak niewiele osób się zgłosiło. A przecież jesteśmy autorytetem, nawet jeśli nikt nie mówi nam tego wprost. Dla swoich rodziców, dzieci, sióstr, braci, przyjaciół i obcych osób. Nie musimy wygrywać zawodów, by być świetnymi sportowcami. Nie musimy mieć nóg do nieba, by być piękni. Nie musimy zgarnąć nobla, by być cholernie inteligentnymi osobami. Nasze życia i osiągnięcia powinny być największymi nagrodami. Słowo dziękuje, uśmiech i dobra energia od innych, powinny być świadectwem naszego codziennego istnienia. Przecież to ze sobą mamy najdłuższy i najtrwalszy związek w życiu. Nigdy z nikim taki nie będzie, nikt prócz naszego ciała nie będzie się z nami męczył nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat. Czy taki związek jak masz ze sobą samym, chciałabyś zbudować z innym, ukochanym człowiekiem?

Jakby wyglądał taki związek? Czy mówiłabyś komuś ważnemu dla Ciebie jak bardzo jest brzydki? Jaki ma brzydki brzuch, nogi, twarz? Czy nie spędzałabyś z nim czasu? Wpychałabyś mu truciznę do ust? Wlewałabyś hektolitry alkoholu? Nie dbałabyś o jego wypoczynek, sen, zdrowie? Nie troszczyłabyś się o niego? Czasem nie chciałabyś na niego patrzeć? Obwiniała go o wszystko? Nie umiałabyś powiedzieć o nim żadnego dobrego słowa, żadnej zalety? Jak długo ta osoba wytrzymałaby z Tobą?

Dziel się :