Kompleksy, najczęściej brane pod uwagę w kwestii swojego wyglądu. Rzadziej już charakteru, temperamentu, czy stylu życia. Tym bardziej kompleksy na punkcie swojej płci, czy tożsamości płciowej. A jednak, kompleks kobiecości istnieje u wielu kobiet. Jedne z nas wstydzą się kobiecych atrybutów anatomicznych, inne na siłę wbijają się w męskie ubrania, otwarcie przyznając, że wstydzą się swojej kobiecej strony, jeszcze innym ten kompleks siedzi głęboko w głowie, powodując niemałe spustoszenia. 

Nigdy nie lubiłam być kobietą, dziewczyną, ani dziewczynką. Z pewnością, gdybym mogła wybrać, kim chciałabym się urodzić, byłby to chłopiec. Przede wszystkim nie lubię naszej słabości, a głównie z tym kojarzy mi się kobiecość. Upokarza mnie sama świadomość, że kobieta może być zgwałcona, bita i sprzedana. Za każdym razem odgrywa rolę ofiary. Za każdym razem mężczyzna jest silniejszy i może dominować. Nie jestem hipokrytką, dobrze wiem, że są bici mężczyźni i teoretycznie kobieta może kogoś wykorzystać seksualnie, ale w przerażającej większości to jednak kobieta jest wykorzystywana. Tak jak jest wykorzystywana, tak samo jest zostawiana i  zdradzana przez mężczyzn. Kto zostaje z brzuchem? Kobieta. Kogo najczęściej zostawia się dla młodszej? Kobietę. Kto rezygnuje z kariery zawodowej, sukcesów i marzeń dla rodziny? Kobieta. To za każdym razem ona cierpi, wybiera dzieci i męża, a nawet zostaje z kimś, kogo nie kocha dla dzieci. Ile razy słyszę, że kobieta została z mężem katem dla dzieci, mam sama ochotę trzepnąć ją w głowę i powiedzieć no to masz, co chciałaś. Bo na co może liczyć? Że się zmieni? Że ona go zmieni? Ta naiwność jest przerażająca. Dlaczego mężczyzna nie ma takich rozterek? Poznaje kogoś, odchodzi, kobieta poznaje? Zostaje, bo dzieci, bo dom, bo przysięga małżeńska. Za każdym razem wychodzi na tym gorzej niż mężczyzna. Kolejny powód dla, którego kobiety zostają u boku kata? Bo nie miałam pieniędzy. Kto bronił Ci ich mieć, ja się pytam. To była jej kwestia wyboru, że chciała zrobić dziecko, prać gacie i nic nie osiągnąć. Dlatego on ma pieniądze, ona nie. Dlatego on może odejść i sobie poradzić, a ona nie ma ani grosza, ani grama doświadczenia zawodowego. Jedyne co może wpisać sobie w cv to bycie matką. To po prostu upokarzające.

Kobietą być

Poza słabością to właśnie brak ambicji doprowadza mnie u mojej płci do szału. Dla wielu największym marzeniem jest znalezienie męża, zrobienie dziecka i robienie domowych obiadków do końca swojego życia. Zero wykorzystywania swojego mózgu do czegoś więcej. Zero obycia, inteligencji, kariery naukowej lub biznesowej. Po prostu kuchta domowa, która uważa, że jej obowiązki są ważne. Nie, nie są. Ludzie tworzą ogromne imperia, naukowcy i badacze przepięknie popychają do przodu cywilizacje, robione są niesamowite biznesy. A kobiecy mózg ma być wykorzystany jedynie to zrobienia prania, zmiany pieluchy i przygotowania obiadu. Drogie czytelniczki, niech któraś mi powie, skąd u kobiet ten brak ambicji? To mężczyźni są w glorii, to oni podbijają, zdobywają, tworzą i budują. A kobiety? Zazwyczaj gdzieś obok, w kącie. Nie zawsze, ale zazwyczaj. Na dodatek rzadko są obyte i można z nimi inteligentnie porozmawiać. Rzadko mogą się pochwalić wiedzą z zakresu polityki, ekonomii, gospodarki, czy sportu. Większość spotykanych przeze mnie kobiet, prócz mojej De. na temat polityki wie niewiele. Bo nudne, bo zbyt trudne, bo skomplikowane, bo mnie to nie interesuje. Jak przysłuchuje się kobiecym rozmowom, to najczęściej traktują one o ubraniach, filmach, wyprzedażach, pracy, dzieciach, mężach, plotkach o koleżankach. Rozważania egzystencjalne? Giełda? Próby nuklearne? Ostatni mecz? Chciałoby się. Oczywiście, że nie wszystkie kobiety takie są, ale większość jednak tak. Szczególnie tych młodych dziewczyn. Choć więcej kobiet kończy studia, to znacznie mniej wykorzystuje swoją wiedzę i umiejętności. Rzadko kiedy kobiety tworzą imperia, zajmują zaszczytne stanowiska. Rzadko, nie mówię, że w ogóle. Wystarczy spojrzeć na Królową Elżbietę lub Merkel, ale jednak większość stanowisk w polityce zajmują mężczyźni, podobnie jest w biznesie.

Jak ja mam kompleks kobiecości, tak kobiety mają kompleks matki polski, a teraz już super matki. Wpierw chciały być męczennikami, ofiarami, poświęcać się dla ojczyzny i rodziny. Teraz chcą godzić ze sobą obowiązki rodzinne, zawodowe i jeszcze dobrze wyglądać. Tylko dlaczego muszą godzić wszystko? Czasem mam wrażenie, że kobiety myślą, że jak nie ugotują tego obiadu, nie posprzątają domu, to będą mniej kochane, mniej potrzebne, a on nie odejdzie do młodszej, bo zatęskniłby za domowymi obiadkami. Tylko to mają do zaoferowania. Mężczyźni nie mają tego problemu. Kiedy chcą stawiać na karierę, to stawiają i rzadko bywają w domu. Kiedy chcą odejść, odchodzą i nie patrzą w tył. Kiedy chcą być ojcami, są, ale tak jakby ich nie było. Nie muszą niczego godzić, robią to, na co mają ochotę. Której kobiecie wpadłoby do głowy zostawić swojego męża i dziecko dla młodszego mężczyzny? Co ja mówię! Zostawić dziecko?! Kobieta?! Mężczyzna nie ma tego problemu. Odchodzi i mówi, że zawsze będzie Twoim ojcem, odwiedza Cię raz na miesiąc i wszystko gra. Kobieta, która powiedziałaby, że zawsze będzie Twoją matką, odwiedzałaby Cię raz w miesiącu? To istna herezja!

Czasem wydaje mi się, że zupełnie nie rozumiem  i nigdy nie zrozumiem pobudek kobiet. Większość kobiet godzi się na to, co ma. Mąż pije, ogląda się za innymi, bije i  zdradza? W porządku, zostanę dla dobra dzieci. Robi karierę, osiąga sukces, rzadko bywa w domu? W porządku, ja zajmę się domem. Zrobią wszystko dla miłości, bezpieczeństwa i poświęcenia w imię dziecka. Rzadko robią to co chcą, zazwyczaj to co powinny. Właśnie za to nie lubię mojej płci i dokładnie za to uwielbiam płeć przeciwną. Za ich ambicję, wiedzę, pęd do kariery, praktyczny umysł i brak wiecznego odgrywania roli ofiary, którą nie powinien być żaden człowiek.

Dziel się :