Chciałoby się rzec, że w ogóle się nie goli! I na pewno ma krótkie włosy, bo krótkie wyrażają męskość. Tak samo, jak jego ukochany sport, czyli piłka nożna. Jego ulubiony strój to bojówki i schodzony t-shirt. I się nie maluje, bo to przybory zbyt kobiece.  A w dzieciństwie? W dzieciństwie to feminizm bawił się samochodzikami zamiast lalek, miał niebieski kocyk, bo różowego zabrakło i stąd te wady w produkcji. Zabrakło mu różowych zabawek w pokoju i dlatego nie chce golić się na różowo. Feminizm nie chce, ja też nie. 

Zdajecie sobie sprawę, że znalezienie granatowej maszynki do golenia w dziale damskim jest tak samo niemożliwe, jak znalezienie jej różowego przeciwnika w męskim. Nie masz szans. Podobnych Ci zabraknie, jak zaczniesz szukać pastelowego dezodorantu i żelu pod prysznic na męskim dziale i przeciwnych kolorów na damskim. Od kiedy to kolory mają przypisaną płeć lub ideologię? Czy nasza skóra jest bardziej różowa, a ich granatowa? Zawsze nie to nurtowało i za każdym razem tak samo denerwowało. Rozumiem, że ich włosy są mocniejsze, więc potrzebują silniejszych ostrzy, choć sama używam obu, bez różnicy i nic mi się nie stało – żyje. Ale, że kolor? Od kiedy kolory też mają płeć? Dla wszystkich ograniczonych rodziców pewnie od zawsze, co za tym idzie dla producentów też.

Ręce opadają mi na matki, które kupują niebieski kocyk dla synka i pierdyliard błękitnych rzeczy, bo róż? Przecież to dla dziewczynki! I tak wciskają swoje dziecko pierwszy raz w kulturowe, szowinistyczne ramki. To nic, że będzie wolało kolor różowy, bo czy ma coś do powiedzenia? Pod nos podstawią mu jeszcze klocki, samochodziki i piłkę do nogi. Bo jest chłopcem przecież i jak chłopiec może lalkami się bawić? Nie może. Dziewczynkę ustroją w różową sukienkę, a w uszkach zrobią kolczyki. Chłopcu nie, bo nie wypada. Na pierwsze urodziny kupią jej stos lalek barbie, żeby wiedziała jakiej figury mieć nie będzie, chociaż całe życie będzie się z nią porównywać. Lalce dokupią równie duży stos ubranek, żeby w przyszłości dziewczynka interesowała się modą, kupowała szminki, torebki i niepotrzebne jej buty. I tak rosną młode kobiety, które napędzają koniunkturę. Rynek się cieszy, one się cieszą, a stereotypy stoją jak stały. A chłopcy? Chłopcy uczą się nie płakać, nosić spodnie w domu – aby nie rurki – bić się i udawać twardego, do tego interesować się piłką, samochodami i łowiectwem. Inni? Są wadliwi. Mogą zostać lesbijkami, gejami, zniewieściałymi chłopcami lub feministkami. Ot co.

Szukaliście kiedyś okresu, od kiedy wprowadzono kolorystyczne podziały? Ja szukałam i znaleźć nie mogę. Od kiedy rodzice tak zgłupieli? I cały przemysł razem z nimi. Różowe kocyki, pluszaki, całe pokoje wręcz. Potem żele pod prysznic, balsamy, perfumy, dezodoranty. Pianki do golenia, maszynki i wszystko inne. Nawet kremy do twarzy różnią się kolorem, bo broń boże ktoś by się pomylił i wziął nie ten, co trzeba, a skład przecież tak się różni! Już nie wspomnę o pomadkach Nivea. U nas róż bije po oczach, u nich smutny granat, bo jak już na nieszczęście chłopak pomadki używa, to żeby chociaż granatowej używał! Od momentu poczęcia kultura, socjalizacja i wszystko co nas otacza, utwierdza nas w pewnych cechach, jak gdyby były one przypisane do płci.

Młode dziewczyny zatrzymuje się w infantylizmie. Każdy nasz dodatek jest wręcz słodko pierdzący i całą sobą krzyczy : jesteś słodka, delikatna, powabna i głupiutka. Jesteśmy słodkie jak guma balonowa. Zaś mężczyzna jest szary, stanowczy, ciężki i nie ma w sobie nic ze słodyczy. Taki ma być. Podobno. A jeśli już nie pasujesz do wizerunku ociekającej słodyczą kobiety? Nosisz workowate spodnie, krótkie włosy, tatuaże i nie lubisz się malować? Nie masz szans wygrać wybory Miss – to pewne, a poza tym nigdy nie będziesz kanonem piękna. Nie to żeby wszystkim zależało, ale jednak irytującym jest to, że cała kultura wymaga od nas żebyśmy były takie jak powinny być kobiety. Co rusz zamykają nas w naszych różowych szafkach i oddzielają od mężczyzn. Jak zobaczyłam męskie jogurty to po prostu zgłupiałam. Oczywiście w jakim kolorze? Czarnym. Bakoma perfekcyjnie popisała się swoją zaściankowością i nawet żarcie wrzuciła w szufladę stereotypu. Podobne wrażenie odniosłam jak zobaczyłam ostatnio damską część pewnej rodziny w sklepie. Dziewczynka w różowej, tiulowej spódniczce z różową bluzką i takimi samymi kokardkami we włosach. Obok niej mama w równie różowej sukieneczce, z różowym wózkiem i różowym bobem w nim. Dosłownie uderzyłam się ręką w czoło, choć wolałabym zrobić to z jej twarzą.

Zastanawiałam się, kiedy te podziały się zaczęły, teraz nurtuje mnie, kiedy się skończą. Pewnie nigdy. Zawsze będzie różowy, słodki mainstream i silne, niezależne undergroundowe kobiety. Zwracając się jednak do rodziców, chciałabym, żebyście pamiętali jaką krzywdę robicie swoim dzieciom wpychając ich w ograniczające role płci. Każde dziecko powinno mieć dostęp do wszystkich zabawek, to ono wybierze, które są dla niego. Tak samo kolory, ubiory, jedzenie i wszystko inne. Nasz umysł w dzieciństwie jest tak plastyczny, że właśnie wtedy najlepiej dziecko uczyć odwagi, niezależności i otwartości. Nie ograniczać jego umysłu już od początku. Ta kwestia bardzo podoba mi się u Angeliny Jolie, której córka Shiloh wygląda tak jak stereotyp chłopca i czuje się w tym doskonale. Co najważniejsze jest wspierana i akceptowana przez rodziców, a właśnie to pozwoli jej dobrze ukształtować swoją tożsamość płciową. I kiedy drogie kobiety śmiejecie się, że chłopcy chodzą w rurkach, różowych koszulkach, czy malują paznokcie, pamiętajcie, że długo przed 1851 za noszenie waszych obcisłych dżinsów wypędzono by was z miasta. Wtedy to wy wyglądałybyście jak transwestyci. Dziś to jeden z najseksowniejszych i powszechnych elementów ubioru. Tak, czas się zmienia, moda się zmienia, tak i natura się zmienia. Nie ma sensu wpychać dziewczynki w spiralę niewinności i delikatności, a chłopców w siłę i niezłomność. Żyjemy na tej planecie za krótko, by sami siebie ograniczać, by trzymać się w kulturowych normach, które na dodatek sami stworzyliśmy.

Dziel się :