Każdy z nas polaków, wyrzuca średnio około 50 kg żywności rocznie. Wyrzuca do kosza śmieci, które mogłyby stać się czyimś posiłkiem. Robimy to każdego dnia, miesiąca i roku. Kupujemy na potęgę. Wpierw produktami zasypujemy swoje koszyki, potem brzuchy. Nie zjadamy jednego, zaczynając już drugie. Nadgryzamy kawałek, wypijamy szklankę, napoczynamy produkty i odstawiamy do zepsucia. Świąteczne niegdyś pomarańcze, dziś warlają się po kuchni powoli gnijąc. Nie szanujemy jedzenia, o które kiedyś srogo walczyć, musieli nasi przodkowie. Moim zdaniem trochę nam się w tyłkach poprzewracało z dobrobytu. Nie zastanawiamy się przecież, że któregoś dnia może nam tego zabraknąć. Czy ktokolwiek z nas byłby w stanie co tydzień wyjąć z portfela 50 zł i wyrzucić do kosza? Dokładnie to robimy każdego tygodnia. Nie zauważamy w żywności czyjegoś głodu, pracy i czystej gotówki.

Logistyka

Poważnie podchodząc do marnowania żywności i stanu swoich wydatków, nie można zapominać o logistycznym podejściu, bo bez niego z naszym postanowieniem będzie raczej krucho. Tutaj potrzeba tylko trochę czasu, myślunku i chęci. W ogóle wydaje mi się, że świadome kupowanie i odżywianie, wymaga po prostu czasu i nauki. Zejścia ze złych nawyków i uczenia właściwych postaw.

  1. Stwórz swój przepiśnik – Ja aktualnie jestem na dziale zup i śniadań. Zamysł mojego przepiśnika jest taki, by nauczyć się na przykład 10-15 zup i korzystać z nich w przeciągu roku, gotując 2 zupy w tygodniu. Systematycznie, po kolei, logicznie planując. Podobnie przepiśnik wygląda jeśli chodzi o sałatki, przystawki, kolacje i obiady. W ten sposób łatwiej mi nauczyć się zdrowo, oszczędnie gotować i rozplanować żywnościowe wydatki.
  2. Planuj tygodniowe posiłki – Jak już przepiśnik jest, to można wybierać co będzie gotowane w tym tygodniu. Jakie zupy, śniadania, obiady i kolacje. Spisując wszystkie obiady i odpowiednio dobierając składniki, możemy zaoszczędzić ogrom czasu i pieniędzy. Jednego dnia robiąc makaronową zapiekankę, resztę makaronu można wykorzystać do zupy, czy z zakurzonym przecierem pomidorowym. Resztki zaś na pastę, czy ryż z warzywami. Zaś gotując ziemniaki na obiad i zbierając je z kilku dni, jednego dnia możemy ugotować z nich kopytka. Czasem wystarczy tylko trochę inwencji. Mając już cały plan, teraz możemy spisać składniki, które użyjemy w każdym z dań. Plan tygodnia warto opracować logicznie, oszczędnościowo i tak by zmarnować jak najmniej.
  3. Co masz a czego nie? – Wychodząc na zakupy, warto sprawdzić nasze szafki kuchenne. Czy nic się nie ostało, czy aby nie kupujemy drugiej paczki makaronu czy ogórków.
  4. Najpierw zjedz potem kupuj – Niedawno zorientowałam się, że często wychodzę na zakupy, kupuje jedzenie, a tak naprawdę mam go ogrom w domu. Nieużywane sosy, makaron, ryż, kasze, budynie. Planując posiłki tygodniowe, warto się zastanowić co mamy już w domu, co można byłoby użyć lub czymś zastąpić. Zamiast kupować kolejny pomidorowy sos, może wykorzystamy ten pieczarkowy? Czasem okaże się, że z tego co już mamy zrobimy coś wspaniałego, a zakupy wcale nie są potrzebne.

Zakupy

Możecie się domyślić, jaka jest jedna z najczęstszych przyczyn wyrzucania żywności. Tak, są to nasze zakupy. Nieprzemyślane, zbyt duże, zbyt częste, w których brak jest logiki i umiaru. Mój największy problem z zakupami był taki, że chodziłam po nie codziennie. A to chleb, a to serek, a to picie. Nigdy nie umiałam kupić wszystkiego od razu, przez co kupowałam mnóstwo rzeczy niepotrzebnych. W sektorze zakupowym mam dla was kilka prostych rad.

  1. Nie kupuj na głodniaka – To najgorszy wróg zakupów. Wychodząc do sklepu na głodniaka, co rusz wpadamy w zakupowe pułapki. Wszystko wydaje nam się piękne, soczyste, idealne, wprost do jedzenia. Nie myślimy o zrobieniu kanapki, a o napchaniu się do pełna, czymś sytym, słodkim, tuczącym. Tak by nasz głód szybko zniknął. I nie, z pewnością nie myślimy tu o serku na głoda.
  2. Jedne, duże zakupy – Jestem fanką zakupów tygodniowych, gdzie mam cały plan tygodnia i nic mnie nie zaskoczy. Oczywiście prócz pieczywa, czy rzeczy łatwo psujących się. Częste zakupy powodują, że kupujemy coś, co nie jest nam kompletnie potrzebne, a po prostu wpadło nam w oko.
  3. Lista – Nigdy nie można zapominać o liście! To jest punkt główny. Zawsze warto mieć ze sobą listę produktów i kierować się tylko do interesujących nas działów. Bez listy chodzimy koło półek jak potrąceni, nie wiemy co chcemy, czego nie.
  4. Nie kupuj na zapas – Nie kuś się kolejnymi promocjami, które sprawiają, że w szafce masz 10 paczek makaronów, czy 8 jogurtów, z którymi i tak nie masz co zrobić. To nie oszczędność pieniędzy, to jej wyrzucanie ubrane w piękną nazwę. Kupuj tyle ile zjesz.
  5. Promocje są okey – Ja przed tygodniowymi zakupami przeglądam gazetki z kilku sklepów, które lubię. Nie ma się czego wstydzić, że oszczędzamy. Jeśli da się kupić taniej, to czemu by nie skorzystać? Nie mówię oczywiście o paranoi, gdzie jedziemy przez połowę miasta, by zaoszczędzić złotówkę na maśle.
  6. Karty? Zakładaj! – Jestem fanką wszelkich kart oszczędnościowych w sklepach. Choćby biedronka. De ostatnio robiła zakupy i zamiast 60 złotych, zapłaciła 40. Da się? Da. Jeśli często odwiedzamy jakąś kawiarnię, która ma karty rabatowe dla stałych klientów. Auchan ma swoją skarbonkę, Tesco ma clubcard. Jeśli można na czymś zaoszczędzić, to czemu nie?

 A w domu?

Kolejnymi czynnikami sprzyjającymi marnowaniu żywności jest niewłaściwe przechowywanie oraz niepamiętanie o dacie spożycia. Jak sobie z tym poradzić?

  1. Przechowuj tak, jak jest napisane – Jeśli produkt ma przetrwać jak najdłużej, przechowuj go tak, jak zalecił producent. Nie od parady napisał instrukcje, że to masz włożyć do lodówki, a tego nie stawiać na słońcu. Z pewnością to nie jest jego widzimisię. Nie wiesz jak przechować resztę? Z pewnością pomoże Ci poniższy diagram

2. Odpowiednie lokowanie produktu – Czyli jak ogarnąć lodówkę. Nie wpychaj na tył lodówki wędlin, serów, czy produktów, które szybko się zepsują. Wystaw je jak najbliżej Twojej ręki i to je staraj się zjeść najpierw. Te popakowane produktu, z dłuższą datą ważności, mogą poczekać na jej tyłach. Warto też pamiętać, że odpowiednie umieszczenie produktów zapobiega mieszaniu się zapachów. Temperatura? Odpowiednia temperatura w środku lodówki to ponoć 5 stopni, według innych danych to 8 stopni. Tak czy siak, najzimniejsza jest pierwsza dolna półka. Powinna być ona przeznaczona na mięso/ryby, jeśli takowe posiadacie. Nie wkładamy też ciepłego pożywienia do lodówki, studzimy je do temperatury pokojowej.  Lodówka właściwie pracować nie będzie jeśli doprowadzicie do zbierania się szronu we wnętrzu. Jednym słowem rozmrażamy lodówkę!

3. Pilnuj daty ważności – Wpierw, radzę wam zapoznać się z definicją dat ważności, czym jest data należy spożyć przed, najlepiej spożyć przed. Nie widzicie różnicy? Jest. Poza tym pilnujcie tych dat! Co 2-3 sprawdzajcie jak stoicie z czasem i zamiast otwierać kolejny serek, zjedzcie to, co niebawem się przeterminuje. A co jeśli się przeterminuje? 2 dni po dacie i już wyrzucacie? Może warto otworzyć, sprawdzić zapach, konsystencję i kolor. Szczególnie jeśli jest to produkt wysokiej jakości. Nie dajcie się zwieść datom, to, że coś jest po dacie nie znaczy, że nie jest do zjedzenia.

4. Zaprzyjaźnij się z zamrażarką i suszarką – Tak, ta przyjaźń posłuży Ci na lata. Te owoce, których wiesz, że już nie zjesz, możesz ususzyć na zimę, do ciasta i deserów. Niezjedzone kluski ziemniaczane, fasolka po bretońsku, buraczki, marchewka czy chleb? Wsuwaj do zamrażarki. Tylko odpowiednio. Podziel na małe porcje, odpowiednio opakowane. Tam z pewnością nic im się nie stanie.

5. Przetwory – To twój kolejny przyjaciel. Masz dzień wolny latem? Wykorzystaj go na robienie przetworów. Na ogłoszeniach, ludzie często oddają słoiki za bezcen. Kup piękne etykiety, sznurki i baw się. Zrób to, co jest akurat najtańsze, bo sezon w pełni i twórz dżemy, konfitury, zalewy i inne tego typu różności. Z pewnością nie zabraknie Ci obiadów jesienią.

6. Produkty, które mieć warto? – Oczywiście podstawą są mąki, ryże, oleje, oliwy, kasze. Także to, co wykorzystujemy bardzo często, co lubimy, bez czego obiad obyć się nie może. Od razu warto zaopatrzyć się w zestaw przypraw, miodów, czy herbat. Mamy z czego wybierać, więc nie możemy narzekać na nudę, a już nie trzeba szukać tego w sklepach.

7. Zbyt duże porcje – Nie gotuj jak dla kompanii wojska i tak tego nie zjesz. A nawet jeśli ugotujesz za mało, Twoim boczkom to nie będzie przeszkadzać. Ugotuj tyle ile zjesz, podaj na małym talerzu, ładnie przyprawione i udekorowane. Piękny posiłek, z pewnością może zastąpić kilogram makaronu z serem.

Jak wykorzystywać produkty?

Alkohol – Do jego produkcji możesz wykorzystać dżemy i konfitury.

Bułka tarta – Tego już nie trzeba przypominać. Bułek i chleba nie wyrzucamy, robimy z nich bułkę tartą, która z pewnością przyda nam się do kotletów czy to mięsnych czy sojowych. Chleb możemy wykorzystać też do grzanek, czy jako zagęszczacz do zupy. Poza tym chleb możemy zawsze zamrozić!

Wykorzystujmy całość – Ja nie mam z tym problemu, mając królika i świnkę morską. Umyte obierki warzyw, czy ich najdrobniejsze części, one wsuną w minutę. Ale my z warzyw do bulionu, możemy zrobić pastę lub ryż z warzywami. Z korzenia pietruszki zupę, z liści przybranie lub dodatek do pasty. Wystarczy ruszyć głową lub klawiaturą. Wykorzystanie zawsze się znajdzie.

Kompost – Z resztek obiadowych a nawet niezadrukowanego papieru śmiało możemy zrobić kompost. Tam już może gnić i psuć. Ważne żeby nic się nie zmarnowało.

Jadłodzielnie – Jeśli zostało Ci sporo obiadu, ciasta czy produktów znajdź jadłodzielnie w swoim mieście. Zanieś i weź coś dla siebie. Nie masz jadłodzielni? To oddaj do ogrzewalni. Ja w ten sposób nie zmarnowałam wigilijnego jedzenia, które spakowałam 25.12 w co miałam i pojechałam zanieść ludziom w ogrzewalni. Oni z chęcią zjedli jarzynówkę i ciasta, na które ja nie mogłam już patrzeć.

Koktajle – Często nie chce się nam dojeść jakiegoś owocu lub warzywa. Ja miałam ostatnio taki problem z dziesięcioma mandarynkami od mamy, które już lekko przejrzały. Najszybszym sposobem jest wrzucenie do blendera i wypicie z nich koktajlu.

Ciasta – Mrozimy! nie wyrzucamy!

A na mieście?

  1. Odpowiednie porcje – Nie zamawiajmy pięciu sojowych, jeśli dobrze wiemy,że tyle nie jesteśmy w stanie zjeść. Zawsze możemy zapytać kelnera o połowę porcji. Jeśli odmówi trudno, a nóż widelec się zgodzi?
  2. Jemy na pół – Czas na deser? przystawki? Zjedzcie na pół! Romantycznie i tanio. Przy okazji mniej się zmarnuje, lepsza dieta, większa bliskość.
  3. Bez tego proszę! – Ja mam zawsze problem, bo nie lubię wielu warzyw. Pomidora nie tknę, za sałatą nie przepadam. Na przykład kupując falafela, zawsze proszę o nie wkładanie mi pomidora i cebuli, dodatkowo o mniejszą ilość sałaty. Po co mam wydłubywać i wyrzucać to czego nie lubię?
  4. Opakowania – Tak, bierzmy opakowania i jedzenie do domu. Teraz większość restauracji już ma takowe opakowania. Kelnerzy sami pytają czy nie zapakować jedzenia do domu. Ja robię w ten sposób szczególnie w Manekinie i Pierogarni. Wczorajsza kolacja, może być jutrzejszym obiadem.
Dziel się :