Antypatycznie

Projekt Q – Krótko mówiąc, to kalendarz Grupy Stonewall i środowiska LGBT. Cel? Zakup małego busa, by dotrzeć do małych miejscowości. Idea? Pokazanie bogactwa i różnorodności środowiska. Efekt? Moim skromnym zdaniem klapa. Fotografii z kalendarza nie wrzucę, bo po prostu nie chcę. Dla wszystkich zainteresowanych parę zdjęć – Projekt Q

Na siłę inni

Ucieszyłam się, widząc w sieci wzmiankę o tęczowym kalendarzu. Szczytny cel? Jeszcze lepiej. Sama robiłam taki projekt, wydawałam kalendarz, więc niesamowicie się tym podjarałam. Klikam więc w link i co widzę? Z pewnością nie różnorodność środowiska LGBT, widzę raczej jego skrajne przykłady. Łysa kobieta, lesbijka, w bieliźnie, pończochach i płaszczu w panterę, stoi na bazarze i pali faję. Dalej para lesbijek, oczywiście jedna krótkie, druga długie włosy, wytapetowane z kolczykiem. Trzecie ujęcie kobiety jako mechanika. Krótkie włosy, smar, typ faceta. Patrzę na te fotografie i szukam różnorodności. Nie znajduję, bo widzę ciągle to samo. W czym są różnorodne? W tym, że to stereotypowe lesbijki? że tak o nas myślą ludzie z zewnątrz? Jeśli to różnorodność, to wyszło im całkiem, całkiem. I ja się dziwie ludziom, że mówią mi „Ty nie wyglądasz jak lesbijka” No kurka wodna nie wyglądam, bo nie chce wciskać się w ramki – Jestem lesbą – Jestem pół facetem. To zjawisko kobiet kreujących się na mężczyzn u lesbijek mnie przeraża. O co chodzi? O niezgodność z płcią biologiczną? chęć przejęcia roli faceta? Przestaje dziwić się pytaniom „Która w waszym związku to facet?”. Tak to niestety wygląda. Nie ma tutaj pokazanej kobiecej, zwyczajnej lesbijki. Bez tatuaży, w swetrze, długich włosach, bez kolczyków. Dlaczego? Niech ktoś mi wyjaśni dlaczego. Takie lesbijki istnieją! Przechodzimy obok nich na ulicy, są dosłownie wszędzie. Nie są jednak zbyt dziwne, by je pokazać. Gdzie ta różnorodność?

Antypatycznie

Podobnie ma się sprawa z gejami. Jak o gejach się myśli ? Chudziutki chłopczyk w rurkach, obcisłej koszulce, wymuskany, wypachniony. Idzie normalny gość w brodzie, dżinsach, kawałkiem mięśnia – „Nie wyglądasz na geja”. Gubię się trochę w tym powielaniu i walce ze stereotypami. J ja wciąż walczę z tym że nie każda lesbijka musi być męska, nie każdy gej kobiecy.Tak jak nie każdy hetero musi być siłaczem i nie każda hetero babeczka musi nosić sukienki.  Tutaj trach! Po walce! Gej jak wygląda? No zgadnijcie. Różowe kwiatki, różowe tło, chudziutki, bez koszulki, trzyma w ręce kwiatka. Drugie zdjęcie nie lepsze – rozpięta obcisła koszula, wymuskany, wygina się do telefonów. Dalej chłopiec robiący różowego balona, zakładający szpilki, w pozie wiadomo jakiej, rozrzucone wokół niego zabawki. A normalnego chłopaka z książką, czy na desce nie pokażą? Na siłowni ?  Nudny jest. Zbyt normalny. Zbyt prosty. Nie pasuje na geja. Pokażmy gejowatość. Tak to dla mnie wygląda, wybaczcie. Właśnie dzięki takim akcjom, delikatni mężczyźni zawsze będą utożsamiani z gejami. Nigdy nikt widząc chłopaka w różowej obcisłej koszulce nie pomyśli – heteryk. Bo to my tworzymy różowe tło do gejów, nie oni dla heteryków. Krakowskie Wesele, Kado, Piotr i Paweł – Czy ktoś tak wygląda? Na ulicach czy paradach widuje zwyczajnych nastolatków, ludzi dorosłych. Nie wszyscy jesteśmy w skórach, wydziwionych strojach, kolczykach, tatuażach, wszystkim innym. Tylko o nas się nie mówi. Znalazły się też piękne zdjęcia, całe dwa – kobieca rodzina i mężczyźni w teatrze. Tam widać potrzebną delikatność, normalność, zwyczajność.

Wiecie, co mi przychodzi na myśl? Ten kalendarz porównałabym z kalendarzem np. księży i umieszczeniem tam głównie ludzi pokroju Rydzyka i Natanka. Tak samo katolików – moherowe babki, walka o krzyż i homofobiczni ultra. Patrioci – narodowcy, kibice, podpalacze, zamaskowani kręcący burdy. Gdyby w ten sposób przedstawić bogactwo i różnorodność tych środowisk – jedno nam się nasuwa. Tutaj tak właśnie zrobiono.

Strzał w kolano

Celem kalendarza była zabawa konwencją i przerysowanie rzeczywistości. Tylko że to nie jest miejsce, ani czas na takie akcje. Tak, teraz pewnie słyszałabym „My jesteśmy odważni, mamy w nosie co sądzą o nas inni” To nie płaczcie za tym, że nie możemy mieć w Polsce małżeństw. Nigdy nie będziemy ich mieć, bo ludzie nigdy nie pojmą nas jako normalnych, jak zobaczą coś takiego. Na takie zabawy konwencją, postmodernizm możemy sobie pozwolić w Stanach, gdzie jest inna mentalność, całkiem inne podejście. Polska nie i bycie odważnym na siłę, przyniesie smutne skutki. Czekam jedynie na użycie fotografii tej łysej kobiety i chłopca na krześle na drugi plakat „Ci ludzie chcą wychowywać dzieci”. Czyżby grupa Stonewall w swojej zabawie zapomniała, ilu ludzi w tych małych miejscowościach może przez to cierpieć? I o ile bardziej będą powielane stereotypy? Wytłumaczycie rodzicom, którzy mieszkają w małej wiosce, że to była zabawa z konwencją, a homoseksualizm u ich syna nie sprawi, że będzie wyglądać tak jak reprezentanci naszego środowiska? Jeśli grupa Stonewall pomyślała, że ludzie w małych miejscowościach mają taki sam zmysł artystyczny i potrafią zrozumieć grę z konwencją i przerysowaną rzeczywistość, to grubo się pomyliła.

Antypatycznie

Wiecie, co by mnie zdziwiło? I z pewnością homofobów? Kalendarz pokazujący naszą codzienność, jak się budzimy obok siebie, jak podajemy sobie herbatę, jak potrafimy kochać, dbać o siebie.  Dokładnie tak jak to się zadziało w kampanii – Najbliżsi obcy. Nie to, że chodzimy pół nadzy po mieście, ale że orientacji nie widać. Tego powinniśmy się trzymać. Orientacja to jak nasz kolor oczu. Nie chce, żeby ciągle utożsamiano geja z różowym kolorem, a lesbijkę z krótkimi włosami. Grupa wpierw powinna zastanowić się, dlaczego nie ma stereotypu heteroseksualnego mężczyzny czy kobiety. Może dlatego, że nie wpychają samych w siebie w ramki? Poza tym takimi akcjami nie wywalczymy ślubów, związków czy możliwości adopcji dzieci. Czy po prostu zerwania ze stereotypem pokazywanym w książce Lubiewo. Takich wiecie uprawiających seks pod murem, w toaletach, brudnych, zapitych – dziwnych. Bo tacy nie jesteśmy. Tylko dlaczego usilnie chcemy tacy być?

Bez krytyki

Smutna jest też nieumiejętność odbierania krytyki. Jeśli tylko ktoś skrytykował kalendarz, był porównywany z ONRowcami ? Nopowcami (nie mam pojęcia kto to) Szczerze? Mam wrażenie, że te osóbki mylą własne zdanie z faszyzmem czy nacjonalizmem. Na słowa krytyki chłopiec zareagował „Chyba Cię poje**o”. No cóż prawda boli i pokazuje smutny poziom, także strony Stonewall, że takich komentarzy nie moderuje, pozwala na takie słownictwo. Dalsze komentarze myliły krytykę z homofobią we własnym środowisku. Jedna z uczestniczek projektu, ogłaszała, że kalendarz nie reprezentuje środowiska. Niestety, nie wybierasz sobie bycia reprezentantem. Uczestnicząc w tego typu akcji, bierzesz sobie to na plecy. Nikt kto miał jakiekolwiek uwagi, nie uszedł sucho. Każdy krytykujący był zły, bo jak można krytykować swoje środowisko? Wiecie co, można i trzeba. Dlatego, że mamy wspólnie walczyć o prawa, o małżeństwa, o adopcje, nie o to by bawić się w Polsce konwencją czy stereotypami. Ta grupa robi w swoje gniazdo, kolokwialnie mówiąc, a homofoby będą nam wycierać twarze tym kalendarzem.

Dziel się :