store-832188_960_720

Panizza lady – osoba, która może być płci każdej. Z uśmiechem lub jego brakiem, z brązową czy blond czupryną. W wieku adekwatnym do swojej osoby, z magistrem, licencjatem lub bez. Może ma męża, żonę lub partnera. Gdzieś w domu czekają na nią dzieci lub dwa koty i pies. Może lubi pływać, rysować albo pisze tak dobrze jak J.K Rowling.

Pani zza lady

 

Do napisania tego artykułu, zainspirował mnie sam Kossakowski, który wcielał się  w rolę sprzedawcy w jednym supermarkecie. To, że było ciężko to jasne. Przenoszenie skrzyń pełnych piw i palet z napojami do najlżejszych nie należy, wiem coś o tym, bo tak spracowane ręce oglądam dosyć często w otoczeniu bliskich. No ale wracając, więc Kossakowski sobie był, pracował i nadszedł moment, którego mimo złej opinii o moich rodakach, się nie spodziewałam. Jako, że był tam tylko 1 dzień, nie za bardzo ogarniał kasę i uprzedzał wszystkich, że się uczy. Do kasy podeszła kobieta w wieku 25 lat ? tak na oko. Widocznie sfrustrowana swoim całym życiem, niską samooceną i z chęci dowartościowania się zaczęła używać słów, których nie powstydziłby się film dla dorosłych. Z ust wydawałoby się kulturalnej kobiety wypłynęło tyle przykrych bluźnierstw, że patrząc nie mogłam uwierzyć. Przytaczać nie będę ale ogólnikowo bo : robił to wolno, czasem się mylił, kasa się zacinała ale najpewniej bo – miała problem sama ze sobą.

Takich sytuacji nie trzeba szukać w programach a w codziennym życiu. Stoi taka jedna i tipsami bach bach po ladzie bo ona jest ważna, piękna bo jej się spieszy. Kolejka też z nogi na nogę no bo – tak długo, tak się spieszą, jak tak można. Najlepszy moment jest kiedy wszyscy kręcą się nerwowo, słychać te wzdyyychanie. Jakby to miało dać znak żeby sprzedawca się pospieszył. Spostrzeżenie Onej – nieważne czy ma dwie ręce i nogi, przecież powinien mieć ich pięć. Nie ma, ot co. Przecież my, klienci robimy wszystko perfekcyjnie, szybko, sami pracujemy bez żadnych błędów a nawet jeśli je popełniamy to robimy to my, mamy do tego prawo a sprzedawca – nie. Ostatnio często w Tesco, szkolą nowych pracowników, zestresowani, ręce im się trzęsą, kasa to czarna magia. Bardzo lubię z nimi rozmawiać, jeśli nie to po prostu się uśmiechnąć. Żeby wiedzieli, że klienci to nie tylko idiotki i buce, którym należałoby nogę podstawić by zatrzymali się na chwilę.

antypatycznie.pl

Sama często się spieszę ale ale, nikt nie kazał mi tu przychodzić ani mnie nie zapraszał. To, że robię zakupy to mój wybór więc pretensji jako takich mieć nie mogę. Po drugie, jeśli spóźnię się na autobus lub tramwaj bo Pani na kasie coś źle wystuka to tylko dlatego, że wcale nie miałam do niego wsiąść. W przypadki raczej nie wierzę. To, że puknę tipsem, którego nie mam w ladę, nie sprawi, że będę lepszym czy wartościowszym człowiekiem- wręcz odwrotnie. Moje wzdychanie, noga na nogę i słowa niby cichaczem do partnerki ” no może się wreszcie pospieszy”, nie sprawią, że ona zrobi to szybciej wręcz odwrotnie. Zestresuje się bardziej a w stresie rzadko co wychodzi dobrze.

Przechodząc do pytania co Pani zza lady Ci zrobiła ? Pewnie to, że miałeś gorszy dzień na uczelni, w pracy szef nie dał podwyżki, dziewczyna Cię zostawiła albo kumpel zrobił Cię w jajo. Pogoda jest kiepska, jutro musisz rano wstać, egzamin nie poszedł i co jeszcze. Tyle pewnie Ci zrobiła. Czasem warto wyłączyć nerwy i kiepski nastrój a włączyć myślenie. Nie masz pojęcia czy ręce nie trzęsą się jej bo nie umarł jej mąż, nie jest tutaj dopiero tydzień, z domu nie uciekło dziecko, ktoś bliski nie jest chory, sama nie czuje się dobrze a nie ma wyjścia i musi przyjść do pracy.Tego nie wiesz i pewnie się nie dowiesz bo nie stać Cię nawet na „Co u Pani słychać”.

Dziel się :