Jedna z najsłynniejszych wystaw mobilnych świata

Poczuj się jak na pokładzie Titanica !

Zobacz Titanica na własne oczy. Wyjątkowa wystawa !

Bądź jak Leonardo DiCaprio. Przyjmij zaproszenie na pokład Titanica

Takie nagłówki możemy zobaczyć, szukając informacji o wystawie. U mnie będzie trochę inaczej – bez lizana dupy. Niedawno zwiedziłam tę oto wystawę, piszę póki emocje jeszcze świeże. Jako, że z siostrą jesteśmy zapalonymi miłośniczkami tego też filmu, nie mogłyśmy ominąć wystawy więc wybrałyśmy się na nią ze znajomymi, korzystając z majówki.

Technicznie – kilka ważnych informacji

 

Mi przypadł bilet w cenie 35 zł, im 50 zł. Wtedy nie wiedziałam, jak bardzo są zawyżone. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że więcej niż 20-25 zł, za wystawę nie powinno się płacić. Bilety mieliśmy już wydrukowane wiec kolejki nie było, aczkolwiek w środku zastał nas tłum, który nie do końca wiedział co ma ze sobą zrobić. Każdy z nas otrzymał słuchawki z lektorem, niestety niektórym szedł on szybciej, nam z siostrą znacznie wolniej, więc grupa niejako się rozbiła. Nie wiem co powiedzieć o uczestnikach, czy wiedzieli po co jest lektor, mam wrażenie, że większość nie, kręcili się wkoło, nie zgodnie z opowieścią lektora przez co zaburzali cały ruch.

Parę dni wcześniej starałam się o akredytację by móc wykonać fotorelację jednak kobietka od ak. była na urlopie i nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Nie miałam jednak czego żałować, ciemne wnętrza, ogrom uczestników, nieoświetlone lub słabo oświetlone gabloty – nie ułatwiłyby fotografowania.

Warto jednak napomknąć, że w regulaminie jest zakaz fotografowania, jednakże ( co nie jest wspomniane) dozwolone jest fotografowanie wnętrz tzw. rekonstrukcji – korytarza czy pokoi. Dokładnie taką informację dostałam z biura wystawy – regulamin wprowadza uczestników w błąd.

Zdjęcia które zostały przez nas udostępnione nie przedstawiają eksponatów, a jedynie zrekonstruowane pomieszczenia oraz wizerunek osób, które je wykonały. Nie jest to zatem złamanie regulaminu wystawy.

biuro@wystawatitanic.com.pl

Co zobaczysz ?

 

Jak dla mnie przeceniono ją zbytnio, promocja nie idzie w parze z zawartością. Co możemy zobaczyć, czego już nie ? Pełno zdjęć uczestników i ich historie, m.in – Edwarda Smitha, Josepha Bruce’a Ismaya. Niektóre ciekawe i wzruszające, reszta mało potrzebna. Była opowiedziana również historia statku RMS Carpathia. Przedmioty nie w pełni są oryginalne i wyciągnięte ze statku, szczególnie jeśli mówimy o zastawie stołowej – wybaczcie ale nie jest możliwością by talerz był bieluśki, błyszczący bez jednej rysy po 113 latach w tym dopiero po 30 latach po odnalezieniu. O tym też pisali inni uczestnicy, tego typu przedmioty mieszane są z faktycznie znalezionymi przy ciałach ofiar. Nie jest podane pochodzenie. Poza tym jest zbyt dużo przedmiotów, zbyt mało rekonstrukcji wnętrz.

Punkty główne – Z pewnością góra lodowa, dla niektórych tandeta, mi osobiście całkiem się podobały odciśnięte dłonie i to, że była wykonana z lodu. Dzieciaki jak i dorośli mieli z tym sporo frajdy. Do tego całkiem fajnie wyglądały makiety, szczególnie statku, który był cały i zdrowy, miniaturowe odwzorowanie postaci było po prostu genialne. Równie zachwycający był prototyp „wyciągnięty prosto z dna oceanu”.  Śruba statku odwzorowana lecz pomniejszona o 50% wyglądała imponująco, drewniany fotel, na którym mogli odpoczywać pasażerowie pierwszej i drugiej klasy oraz ławka z samego pokładu. Na koniec wystawy zachwycają plansze z nazwiskami ofiar, tutaj możemy porównać jak mało wśród nich było osób z 1 i 2 klasy, jaki ogrom był  klasy 3. Do tego końcowe słowa lektora i wzruszająca muzyka, znana nam z filmu.

Polska wersja daleko w tyle

 

Czego zabrakło ? Oczywiście punktu kulminacyjnego czyli  schodów. Tego typu atrakcją mogły nacieszyć się inne państwa tak jak i dziobem statku. W polskiej wersji było oczywiście biedniej, czego bardzo żałowałam. Jedyne co było naprawdę piękne to korytarz, czasy świetności statku. Przy odrobinie wyobraźni wyczuwalna była nawet świeżo położona biała farba. Dodatkowo nie było słynnego naszyjnika Kate. Serce oceanu trafiło widocznie do innego państwa, nam przypadło nie wiadomo co.  Nie pojawił się również pokój filmowej Kate, nasza makieta oczywiście się nie zaświeciła, nie pojawiły się również inne części statku, które znalazły się nawet w polskich artykułach. Nie jestem pewna czy organizatorzy wiedzą w jaki sposób przygotowuje się wystawy. Lepiej nie robić czegoś wcale niż na pół gwizdka bo w Polsce i tak ludzie cieszyć się będą. Ze smutkiem przyglądam się zagranicznym wersjom wystaw, które mogły się cieszyć nieco bogatszym wyposażeniem. No cóż, może i nas kiedyś będą traktować na równi.

Do tego rażące błędy w regulaminie,takie jak zakaz fotografowania i nie wyjaśnienie gdzie jest ono wskazane.Do tego zbyt duża ilość uczestników na jedną godzinę, wygląda tak jakby organizatorzy bali się odmówić. Przecież wystawa trwa od kwietnia do października, więc spokojnie każdy zdążyłby ją zobaczyć. Tak, ciężko jest nawet dojść do gabloty by spokojnie wysłuchać opowieści lektora i obejrzeć przedmioty. Dodatkowo przydałoby się wyjaśnienie uczestnikom, w jaki sposób należy zachowywać się na wystawie i poinformowanie ich jak powinny zachowywać się dzieci. Niestety dziecko, które leży na podłodze, między innymi uczestnikami, na wystawie, która wzrusza i porusza, jest po prostu nie na miejscu. Warto byłoby również poinformować, czy lektora można przewinąć, bądź zatrzymać ponieważ nie wszystkich historii możemy chcieć słuchać. Do tego cena, nad którą powinni zdrowo pomyśleć. Wystawa jest świeża, więc do października spokojnie dałoby się uporać z błędami.

Podsumowując, kolokwialnie mówiąc dupy nie urywa, kto ubóstwia film, ten i tak będzie czuć się świetnie mogąc to podziwiać. Jednakże za taką cenę, wszystko powinno grać i śpiewać.

Dziel się :