bar-932357_960_720

Cześć, czołem!

Historia, którą wam dziś opowiem, wydarzyła się jakieś dwa lata temu. Dzięki temu, że minął już jakiś okres czasu, podchodzę do tej sytuacji z większym dystansem niż kiedyś.Chociaż gdy tylko widzę w filmach, serialach sytuację gdzie do drinka dosypywane są prochy – wszystko wraca jak bumerang.

Zazwyczaj gdy ma się zdarzyć coś złego to zdaje nam się, że powinniśmy widzieć znaki, ogromne wykrzykniki, znaki stopu lub coś w stylu ” Nie rób tego będziesz żałować”. Niestety, nic takiego bynajmniej u mnie miejsca nie miało. Od razu uprzedzę pytania – nie poszłam do żadnego klubu, nie byłam kolejną pijaną nastolatką w krótkiej spódniczce, chociaż nie sądzę by to coś znaczyło. To wszystko zdarzyło się w moim, własnym mieszkaniu, w którym powinnam się czuć nazbyt bezpiecznie. Zaprosiłam moją wtedy przyjaciółkę, a ona miała przedstawić mi swojego chłopaka.

 Nasza naiwność może nas całkiem wiele kosztować

Bardzo sympatyczny, całkiem normalny chłopak. Tak, to nie będzie wampir z zielonki, nie będzie miał napisu „uważaj”. Wszystko było w dobrym porządku przez ok dwadzieścia minut ? Wypiliśmy dwa drinki, było miło, zabawnie aż do momentu gdy wyszłam do łazienki. Wróciłam, nie było głupich uśmiechów, żartów, znaków – nic. Po 10 minutach wstałam i zdrętwiałam. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje, oblałam się zimnym potem, poczułam sparaliżowane palce, dłonie i ogromne kołatanie serca.

Czego mi dosypałeś?

To jest to co pamiętam do dziś. Zupełnie jak gdyby działo się to wczoraj. Pamiętam, że się wściekłam i poczułam ogromny strach. Żadne z nich nie odpowiedziało nic, nijak zareagowało, żadne z nich wtedy się nie przyznało. Pierwsze co to pobiegłam do łazienki żeby się tego pozbyć, tam zasłabłam. Nieszczęsny, nie miał pojęcia, że mam chore serce – tego nie przewidział. Znaleźli mnie w łazience, potem pamiętam jedynie balkon, ich kłótnie, jej przerażoną twarz, mój płacz i ból w sercu. Strach i zwątpienie czy przeżyje, czy nic mi się nie stanie. Cała twarz mi zdrętwiała, nie miałam pojęcia jak mówić, nie mogłam zrobić nic.

spirit-698690_960_720

Nie zostawili mnie, nie mogli przecież doskonale wiedziałam kim są, z nią chodziłam na zajęcia. Jak dziecko płakałam w łazience, nie mogłam wybaczyć mu jak mógł to zrobić. Nawet nie to, że podał mi coś ale to, że sama obiecałam sobie za dzieciaka, że nigdy nie wezmę żadnych prochów, nigdy nie dotknę narkotyków. Trzymałam się cały czas w swoistej abstynencji a tutaj ktoś, tak prosto, odarł mnie z obietnicy. Sam podjął za mnie decyzję. Tego chyba najbardziej nie mogłam wybaczyć. Bał się mnie zostawić samą, doszło do niego co zrobił, przyznał się i  sam się popłakał. Sytuacja wyglądała tak żałośnie i komicznie. Potem opuścili moje mieszkanie, upewniając się, że nic mi nie będzie.

Nie stało się nic więcej, na całe szczęście. Do tej pory dziękuję temu na górze, że nie stało się nic więcej. Kilka kolejnych dni bolało, ciężko mi było dojść do siebie. Ciężko jest uwierzyć, że takie rzeczy mają miejsce, dopóki nie dotkną nas samych, tymi brudnymi łapskami, które nieważne jakby chciało zmyć – pozostają.

Do napisania tego artykułu, natchnął mnie odcinek w serialu prowokacje, gdzie znany performer stawia ludzi w różnych sytuacjach. Moja działa się na trzecim piętrze, za zamkniętymi drzwiami, gdzie nikt mnie nie słyszał, nie miał pojęcia co się ze mną dzieje.

Są za to sytuacje, które dzieją się wokół was. Nawet gdy jest piątek i wasza zabawa rozkręca się na całego, pilnujcie siebie samych, swoich drinków, przyjaciół i przyjaciółek. Nie warto liczyć na cud czy szczęście, czasem i ono wam nie pomoże. Dostrzegajcie, nie bądźcie ślepi i obojętni i nigdy nie zostawiajcie swoich drinków. Takie historie kończą się tragicznie a nawet gorzej, nie wiecie gdy spotka to samych was lub waszych bliskich.

Dziel się :